Moja TWIGA

Moja, jedyna taka!

Pierworodną córkę nosiłam intensywnie, całoroczne, wszędzie.

Nie było jeszcze wtedy takiego wyboru odzieży dla dwojga i w efekcie otulałam nas … bluzą mojego męża, obszernymi swetrami, chustami, szalikami – pełna kreatywność! Można tak, któż zabroni? Trochę więcej kombinowania, wiązania i wciskania materiału, to tu, to tam, żeby nie wiało. No, może mało szykownie się to wszystko prezentowało, ale co tam! Że dużo czasu to całe opatulanie zajmowało…hmmmm.
Z drugim dzieckiem postanowiłam być i wygodna i elegancka. Jednocześnie rozglądałam się na ciekawą i praktyczną możliwością zagospodarowania skrawka wyjątkowej dla mnie chusty – Zamira Emma marki Pellicano Baby. Darzę ją szczególnym sentymentem, ponieważ była to pierwsza chusta, w której maleńka Róża zadebiutowała w roli modelki, a do tego bardzo lubię ten wzór i zestawienie kolorów. Pomyślałam, że skrawek tej chusty idealnie będzie się prezentował w kapturze kurtki! Pomysł wykorzystania chusty podsunęłam marce TWIGA… i tak powstał pierwszy model kurtki dla dwojga z kapturem z chustowym wypełnieniem.

Mijają dwa lata intensywnego używania mojej softshellowej TWIGI.

Większość tego czasu w sezonie jesienno-zimowym służyła jako kurtka dla dwojga, choć stopniowo coraz częściej, a ostatnio już w ogóle służy tylko mi.
I właśnie tak miało być! Wybrałam kurtkę TWIGA, bo to cuch- transformers! Wiedziałam, że otrzymam produkt stworzony specjalnie dla mnie, który w prosty sposób dopasuję do zmieniających się potrzeb.

Gdy córka była malutka nosiłam ją głownie z przodu, potem chętniej wskakiwała do chusty na plecy. TWIGA ma w komplecie dwa proste i wygodne panele, które w zależności od potrzeby wpinałam do przodu lub do tyłu. Panel przedni chroni nie tylko dziecko, ale również dekolt i szyję mamy, więc bez paniki, jeśli zapomnisz szalika! Do tego firma zrealizowała moje indywidualne zamówienie, spełniając moje marzenie.

Po publikacji zdjęć mojego wyjątkowego modelu odezwało się wiele klientek i również ich marzenia zostały spełnione.

Dokładnie dziś mijają dwa lata od dnia odbioru mojej jedynej w swoim rodzaju kurtki  TWIGA.

Markę tą od podstaw stworzyła Marta Czajka, prywatnie mama nosząca w chuście swoje latorośle. Nie jest żadną tajemnicą, że znamy się z Martą osobiście. Poznałyśmy się na spotkaniu grupy wsparcia dla rodziców rozszerzających dietę swoich dzieci metodą BLW. Doskonale pamiętam, gdy Marta na jednym ze spotkań pochwaliła się, że zamierza założyć firmę, która będzie oferowała kurtki dla rodziców noszących w chustach. Pomyślałam wtedy: „Wow, to jest dopiero odważna kobieta!”.  Dziś TWIGA to wspaniała, kolorowa i świetnie rozpoznawalna w chustowym świecie marka.

Moja przygoda z noszeniem córek powoli dobiega końca

Ale moja TWIGA zostaje ze mną. Po pierwsze, jest dla mnie pamiątką z bardzo ważnego etapu w moim życiu,  po drugie – jest nie do zdarcia. Świetnie skrojona, solidnie uszyta z najlepszej jakości softshellu, doskonale służy jako zupełnie zwyczajna-niezwyczajna kurtka tylko dla mnie.

Moja jedna, jedyna taka TWIGA.

Na koniec przypomniało mi się wiele zabawnych sytuacji z kurtką dla dwojga w roli głównej. Mama z dzieckiem w chuście wciąż wzbudza sensację, tym bardziej mama w kurtce dla dwojga. Bardzo często zagadywały mnie różne osoby, które pytały skąd mam taką kurtkę do noszenia dziecka. Po krótkiej wymianie zdań okazywało się, że myślały, że noszę dziecko właśnie w kurtce!